wtorek, 13 września 2011

Agnieszka Osiecka -Jeżeli żyć,to z "Ekspressem"


Raz pewien umysł ścisły
dość życia miał z kretesem,
chciał rzucić się do Wisły,
lecz...nadszedł gość z "Ekspressem".
Ponury samobójca
odmienił zamiar prędki,
powrócił wnet do Grójca -
do życia nabrał chętki:

Bo jeśli żyć,to tylko z "Ekspressem",
jeżeli pić - wyłącznie z"Ekspressem",
jeżeli śnić - rzecz jasna z "Ekspressem",
jeżeli myć,pardon,to z "Ekspressem",
a jeśli z rozpaczy przychodzi nam wyć,
to trudno,to wyjmy z "Ekspressem"...

Więc nawet mała Ola,
nim pójdzie do przedszkola,
już czyta ekspresiaka,
bo taka Oli wola.
I nawet ten element,
co ryje oraz knuje,
zjadając rurkę z kremem,
też "Ekspress" podczytuje.

Bo jeśli ryć,to z "Ekspressem",
jeżeli pić - wyłącznie z"Ekspressem",
jeżeli śnić - rzecz jasna z "Ekspressem",
jeżeli myć,pardon,to z "Ekspressem",
a jeśli z rozpaczy przychodzi nam wyć,
to trudno,to wyjmy z "Ekspressem"...

Raz pewna panna młoda
już wchodzi do sypialni,
gdy nagle - jaka szkoda -
zasypia najfatalniej.
Rozumny narzeczony
po "Ekspress" pędem leci,
ożywa serce żony,
ach,będą z tego dzieci...

Bo jeśli żyć,to tylko z "Ekspressem",
jeżeli pić - wyłącznie z"Ekspressem",
jeżeli śnić - rzecz jasna z "Ekspressem",
jeżeli myć,pardon,to z "Ekspressem",
a jeśli z rozpaczy przychodzi nam wyć,
to trudno,to wyjmy z "Ekspressem"...
Mała czarna - tęsknota,
duża czarna - nadzieja. / wobec tego dużą czarną poproszę

sobota, 3 września 2011

Panton custom










design thinking?
osobiście uważam, że pomysł na krzesła jest ciekawy - nie powiem, że chętnie bym przygarnęła takie pod swój dach

czwartek, 1 września 2011

Którego nie było, Wojaczek

Modlitwa bohaterów

Na brednię naszą i na naszą nędzę
Na zatwardziałość w naszym szaleństwie

I na naszego głodu głośny krzyk
Na dom nasz który opuściły sny

Na nasza mowę wielce bełkotliwą
Na rozpaczliwie niedorzeczną miłość

I na zikomość wszelkich naszych prac
Na koszmar nocy i na bezsen dnia

Na naszych mistrzów bezradnych i smutnych
Oraz na sędziów ponuro okrutnych

Na biedne matki dogorywające
Przez nasze winy chcące i niechcące

Na nasze serca obrzękłe wątroby
Na nasze wargi popękane szorstkie

Na roztrzęsione fatalnie ręce
Oraz na mózgi z daremnej męce

I na te płuca co bez powietrza
Na strach bezsenny na koszmarny zegar

Na wszystko co jest udziałem naszym
Błagamy wzgląd miej ironiczna Pani

środa, 31 sierpnia 2011

Śniadanie u Tiffany'ego


Ah, to urocze kobiece wnętrze. Ten urok, czar, wrażliwość. I ta nonszalancja przy czytaniu własnej korespondencji, bo jak to mówi Holly (Audrey Hepburn): "Nie czyta się takich listów z rozmazaną szminką". Film Blaka Edwardsa "Śniadnie u Tiffane'ego" to klasyk światowego kina. Ekranizacja książki Capote Trumana jest dobrym przykładem na potwierdzenie tezy, że każdy kto uważa, że nie potrzebuje miłości kłamie.
Holly Golightly obracająca się wśród "szczurów" czy "super szczurów" pokazuje jak bogactwo i wysokie standardy są dla niej ważne. Miłośniczka biżuterii Tiffaniego, trzymająca buty w lodówce i pijąca drogie drinki dziewczyna wzmaga się z życiem w obrębie Nowojorskich murów miasta. Jej życie jest pełne luksusu i elegancji. Do czasu. Gdy poznaje nowego sąsiada – pisarza Paula Varjaka (George Peppard) życie Holly zaczyna się powoli zmieniać. Zaprzyjaźniają się. Pojawia się chemia. Obaj jednak muszę zdecydować czy chcą, aby w ich życiu znalazło się miejsce na poważniejsze uczucie. Czy chcą zmieniać swój dotychczasowy byt i żywot.
Czarująca komedia romantyczna, którą śmiem polecić każdemu. Zarówno muzyka, jak i gra aktorska sprawia, że film staje się jeszcze bardziej atrakcyjniejszy. Audrey Hepburn swoją kobiecością, słodkością i subtelną urodą potrafi od samego początku filmu rozczulić człowieka. Ukazuje portret kobiety, która zagubiona i samotna odnajduje w strumieniach deszczu to, co być powinno najważniejsze. Bowiem zwycięża odtrącana przez nią miłość, zaś luksus i przepych schodzą na dalszy plan. Uważam, iż grzech jest nie obejrzeć tego filmu, więc szanowni państwo – do roboty!